poniedziałek, 26 grudnia 2011

Święta, święta i po świętach.

Dziś już ostatni dzień świąt kto by pomyślał, że jeszcze kilka dni wstecz nie mogliśmy doczekać się Wigilii ? Tak szybko zleciało. Jednakże jestem zadowolona z tegorocznych świąt  spędziłam je w bardzo fajnym i miłym towarzystwie, jak w pewnie też.
Zdjęć Meli dziś nie mam ,ale obiecuje , że jutro lub pojutrze dodam ze spaceru . Dodaję, że nie wiem co mam z psem zrobić w Sylwestra, tak brzmi to egoistycznie, a mniej więcej chodzi mi o to , że 31 grudnia prawdopodobnie idziemy do wujka , cioci i kuzynów (w ich nowym mieszkaniu) Meli nie będziemy mogli tam wziąć, po resztą boję się, że ona będąc sama w domu może się bać petard, tym bardziej, że na ostatnim naszym spacerze moi kumple dla zabawy rzucili w MELI stronę petardy . Nakrzyczałam na nich i jeden dostał po mordzie, należało się mu . A Łaciata jak przyszła do domu  łaziła jak opętana z jednego pomieszczenia do drugiego szukając schronienia, potem przytuliłam się do niej, a ona usnęła. A w jej pierwszy Sylwester przeżyła normalnie, w ogóle nie bała się fajerwerek , nawet o północy wyszłam z nią na spacer, a ją to nie ruszało , może dlatego ,że nikt nie rzucał obok niej tego dziadostwa, które jest niesamowicie piękne w użyciu .
Hugh.. ; ( I nie wiem co mam robić. Czy Mela będzie się bała zostać sama w domu po tym incydencie z głupkami. Może zostanę, albo odmówimy spotkanie z nimi i zaprosimy do SIEBIE ich .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz