Więc zauważyłam, że ostatni post jaki tu dodałam był z początku maja 2013 roku, to było może dwa tygodnie przed TYM WSZYSTKIM. Jest 12 lipiec 2014, za oknem pogoda fatalna, nudzi mi się ogromnie, więc postanowiłam tu wejść i wam jeśli ktokolwiek tu jeszcze jest wszystko napisać i opisać :)
Gdzieś tak może 20 maja?? Mela dostała biegunki. Myśleliśmy sobie, ahh pewnie coś zjadła, przejdzie jej. Zawsze przechodziło, więc czemu teraz miało by tak nie być? Jednak z dnia na dzień było co raz gorzej. Nie miała apetytu(a to było baaaaardzo dziwne), cały czas spała albo leżała, nie chciała wychodzić na spacery. Po kilku dniach moja mama powiedziała, że to coś poważnego więc jak tylko wróce ze szkoły od razu idziemy z nią do weterynarza. Gdy już miałam wychodzić Mela nie wytrzymała i załatwiła się na środku pokoju. Jeśli jecie w tej chwili, to przestańcie lub wyjdźcie :) To nie była kupa? To było coś rzadkiego koloru czerwonego. Moje serce sie w jednej chwili zatrzymało, ale niestety musiałam iść do szkoł poprawić jeden sprawdzian, moja mama powiedziała, że sama z nią pójdzie. Gdy przyszłam ze szkoły z Melą było o wiele lepiej, w sensie nadal była taka troche apatyczna, ale w jej oczach nie widziałam już bólu, a to był mój wielki sukces w głębi duszy. Mama opowiedziała, że weterynarz dał jej jakiś zastrzyk i powiedział, że bardzo mocno się otruła i dobrze, że przyszła na czas, bo byłoby źle. I przepisał tabletki węglowe. Tu już taki szczególik, weterynarz powiedział, że psy tych tabletek raczej z własnej woli nie jedzą, trzeba włożyć np. w kiełbasę czy coś co piesek z chęcią zje. Mela po tygodniu nic nie jedzenia połknęła tą tabletkę i chciała więcej :') Po tabletce jej kupa wróciła do pierwotnego stanu, Melcia odzyskała apetyt i chęć do życia. Jednak pod wieczór okazało się, że może to nie otrucie, a kleszcz, którego zauważyłam przy jej uchu. Tata od razu jej go wyjął.
Po miesiącu czyli w czerwcu Mela dostała pierwszego ataku padaczki. Po pół roku (grudzień) dostała drugiego, w lutym 2014 trzeciego, w marcu czwartego i do dnia dzisiejszego go nie było jednak pewnie przybedzie predzej czy pozniej, chociaz ja naprawde nie chce..... Weterynarz z mojego miasta powiedzial zeby sprawdzac jak piesek sie przed takim atakiem zachowuje, wiec od razu z niego zrezygnowalismy i pojechalismy do innego miasta do cudownego weterynarza, Mela jest w trakcie leczenia. To nie oznacza, że to jest jakiś chory pies. Mela zachowuje sie tak jak zawsze, dostaje ataku, przez 10 minut jest w szoku, a potem znow powraca zdrowa Mela. Mam najnowsze zdjęcia mojego skarbeczka, któremu się troszke przytyło hah :)
![]() |
| tak to jest jak się chodzi po żółtych kwiatkach:) |
![]() |
| leżymy sobie<3 |
![]() |
| +18 |












